Światowa czekolada – wersja dla dociekliwych

sf

Wiele piszemy o tym, że czekolada jest polska i tu, na miejscu, produkowana. Jesteśmy dumni, że stworzyliśmy markę, z którą śmiało możemy pojawić na największej światowej imprezie i pokazać, co udało nam się stworzyć w kraju nad Wisłą. Ale prawda jest taka, że składniki z których produkujemy nasze czekoladowe złoto pochodzą z różnych ciekawych zakątków świata. Jeśli z uwagą śledziliście nasz czekoladowy alfabet na Facebooku, to na pewno udało Wam się wyłapać kilka szczegółów. Tu mamy miejsce i czas na to, żeby opowiedzieć o wszystkim.

A więc tak… czekolada jest produkowana tu, na miejscu, w małym, przytulnym zakładzie w Piasecznie pod Warszawą. Kryje jednak w sobie surowce z różnych ciekawych zakątków świata. Ponieważ możemy się pochwalić certyfikatem PL-EKO wszystkie elementy muszą pochodzić z upraw ekologicznych. Nasi dostawcy są regularnie sprawdzani czy ich produkty odpowiadają normom, my też regularnie jesteśmy kontrolowani. Wszystko to, aby móc umieścić na opakowaniu odpowiednią informację, ale przede wszystkim po to, żeby nasza czekolada była zdrowa i smaczna.

Zaczniemy od kluczowego składnika – kakao. Sprowadzamy najbardziej ekskluzywną, najstarszą i w sumie najtrudniejszą w uprawie odmianę Criollo. To także dzięki niej nasza czekolada tak smakuje. Nasi dostawcy w Peru, w okolicy Machu Picchu dbają o to, żeby ziarna były doskonałej jakości.

Jagody Goji – superfood – super antyoksydant, jeden z najzdrowszych owoców na świecie. Ich smak doskonale się komponuje ze słodyczą czekolady. Ningxia w Chinach – tak nazywa się prowincja, gdzie dojrzewają nasze jagody.
Acai – to mała, ciemnofioletowa jagoda, rosnąca na palmach w lasach Amazonii. Kolejny superfood, który ma w sobie ogromną ilość witamin, aminokwasów i pierwiastków niezbędnych dla ludzkiego organizmu.
Morwy – mamy taki produkt, otulony w naszej surowej czekoladzie. Też superfood, też bardzo zdrowe. Sprowadzamy je w organicznej wersji z Turcji.
Jagody inkaskie – te same rejony, co kakao. Ameryka Południowa i Inkowie. Starożytne cywilizacje dobrze wiedziały, skąd brać życiową energię. Teraz korzystamy z tych dobrodziejstw i my.
Migdały – te akurat mają do nas najbliżej, bo sprowadzamy je z Hiszpanii – bogactwo  witaminy E, wapnia i białka.
Sól – tylko himalajska. Jest czysta, smaczna (jeśli sól w ogóle może być smaczna). Jej szczypta dodana do naszych produktów jest bardzo przydatna.
Cukier palmowy – czyli nasza słodka, zdrowa tajemnica, prosto z Indonezji!

Wszystkiego radzimy spróbować, bo żaden opis nie odda wrażeń smakowych 🙂