Nasze przygody z rafinerem :)

 

IMG_0705[1]Urządzenie do mielenia i rozcierania ziarna ,którego używamy tzw Rafiner najwyrazniej nie kocha cukru palmowego. Prawdopodobnie jest to uczucie odwzajemnione 🙂  Cukier zdecydował , że pokaże  kto  rządzi i  zakleił łopaty rafinera na amen.  Jak to w trudnych związkach bywa , niezbędna okazała się szybka terapia. Jako, że  subtelności w tej materii są nam obce, dialog z maszyną rozpoczyna się od pozbawienia jej 300 kilogramowego  wieczka. Robienie tego w dwie osoby zbyt mądre nie jest. Użycie pasów  transportowych nie powoduje, ze dzwiganie tego pieroństwa jest bardziej rozsądne.

 

IMG_0736[1]

 Dalej wydaje  się już z górki: młotek , dłuto i do dzieła.  Długie łopaty ze stali manganowej i palmowy cukier , zwarci  w miłosnym uścisku. Dłuto za miękkie, młotek za lekki . Dobrze , że Castorama blisko. Wracamy z niej z  meslami i cięższymi młotkami, tylko po to aby po godzinie wrócić tam po jeszcze bardziej wyrafinowane środki perswazji – młot udarowy. Jeśli jest coś co może pomóc w definitywnym rozwiązaniu toksycznego związku, to na pewno on. 

….No, zlepione cukrem palmowym  łopaty uwolnił!

Połowa sobotniego fedrowania za nami, teraz wybijanie kolejno wszystkich łopat, czyszczenie każdej z nich i zmontowanie wszystkiego do kupy.   Czy to łatwe?

 

IMG_0744[1]

Wyobrazcie sobie , że  zamknięci w bagażniku Fiata 500 musicie odkręcić koło zapasowe  przykręcone na kilka śrub , ….. nakrętkami od strony  podwozia. Ten  z nas, któremu łatwiej było zwinąć się  w chiński paragraf  i w tej pozycji operować młotkiem , jest przedstawicielem tej części męskiej populacji, która ma alergie na jakiekolwiek czynności majsterkowo – techniczne.

Kilku godzinna zabawa w ślusarza  uświadomiła  nam, że o ile o pracy będącej pasją mówi się, że jest bezcenna, to my wiemy jednak, że ma swoją cenę. To cena nadwyrężonego kręgosłupa, stłuczonych palców i czasu , który można by było spędzić na błogim nic nierobieniu 🙂

 

IMG_0748[1]

 Zaczynając przygodę z produkcją czekolady nie pisaliśmy się na machanie młotkiem, dźwiganie, rozkręcanie i skręcanie zaworów kluczem francuskim albo żabą. Wszystko miało być łatwe,  lekkie i przyjemne …   Przyjemności wynikającej z olbrzymiej satysfakcji jaką daje ocena finalnego efektu nie brakuje. Wraz ze wzrostem popytu i instalacją coraz cięższych maszyn , pojawia się jednak coraz więcej fizycznej szarpaniny potrafiącej tak wspaniale umilić piękny, słoneczny weekend.

 

Podsumowując, nie polecamy tego urządzenia do rozcierania czegoś bardziej wyrafinowanego niż cukier biały lub trzcinowy. Doświadczenie pokazało nam,  że sprzętu , który  będzie znacznie bardziej wszechstronny i użyteczny , wcale nie trzeba szukać daleko….. Ale o tym w krótce….